BACK

Niezwykłe lalki polskiej artystki robią furorę.


Lalka - przedmiot pożądania małych dziewczynek i wielki światowy biznes. Urocza, ciepła i plastikowa. Uśmiechnięta i piękna. Podczas zakończonego niedawno festiwalu - Lalka też człowiek - Klaudia Gaugier udowodniła, że lalka nie musi być infantylnym przedmiotem dla dzieci. Lalka może mieć charakter, być interesująca i inspirująca zarazem.


- Pewnego grudniowego wieczoru pracowałam nad świątecznymi ozdobami. Powstały wtedy min. anioły z filcu, które zaskoczyły mnie ekspresją, a przecież użyłam bardzo skromnych środków - ściągnięty nitką materiał i kilka koralików nadały filcowej twarzy wyraz. Pomyślałam, że skoro patrzy na mnie i uśmiecha się kawałek filcu, to co będzie jeśli "odcisnę emocje" w glinie i dodam do nich pełne ekspresji ciało! Kusiła mnie rola demiurga i możliwość tchnienia w przedmiot duchowości osiągniętej przez pozór życia wyrażający się w spojrzeniu, grymasie twarzy czy geście - opowiada Klaudia Gaugier.

Klaudia jest absolwentką ASP we Wrocławiu, skończyła Wydział Malarstwa, Grafiki i Rzeźby. Lalkami zajmuje się rok, a już odnosi znaczące sukcesy. Jej prace zostały zauważone na listopadowym VII Międzynarodowym Festiwalu Teatru Lalek i Animacji Filmowych dla dorosłych. Jej lalki zwracają uwagę. Postacie, które tworzy bardziej przypominają bohaterów - Gnijącej Panny Młodej - Tima Burtona niż klasyczne Barbie.

- Lalki artystyczne mają nieprawdopodobną wewnętrzną siłę. Mogą być śmieszne albo przerażające, mieć własną ekspresję, osobowość, a przez to budzić skrajne emocje - w tym tkwi ich fenomen i to mnie zachwyca. Nie są zabawkami - to pełnoprawne dzieła sztuki, jak obraz, czy rzeźba - mogą być jednak animowane czy pozowane, dzięki czemu znacznie bardziej oddziałują na odbiorcę - tłumaczy Gaugier.

Artystka opowiada, jak wiele pracy wkłada w każdą z nich. Lalki mierzą od 30 do nawet 75 centymetrów. Gaugier zaznacza, że każda z nich jest tworzona w sposób wyjątkowy i indywidualny, z każdą wiążą się emocje. Lalkami zachwyciło się już bardzo dużo osób, wiele z nich zapragnęło mieć je w swoich domach. Autorka początkowo nie była jednak skora do dzielenia się swoimi "dziećmi".
- Na początku nie chciałam ich w ogóle sprzedawać. Sam pomysł na taką twórczość nie powstał zresztą z myślą o zarabianiu pieniędzy lecz z chęci wyjścia poza swój czas, oderwania się od rzeczywistości. Zmieniło się to, kiedy na pierwszej wystawie zobaczyłam reakcje oglądających - z jakim namaszczeniem podchodzili do lalek i jak silna wytwarzała się w nich potrzeba posiadania. Tak czy siak każdą lalkę robię zawsze dla siebie i do każdej mam bardzo osobisty stosunek. Potrzeba czasu, żeby opadły emocje - wtedy mogę wypuścić lalkę w świat - mówi twórczyni.

Cennik lalek właściwie nie istnieje. Każda z nich wymaga osobnej pracy, osobnego podejścia. Gaugier zaskakuje swoją postawą - zupełnie nie przystającą do XXI wieku, gdzie praktycznie wszystko produkowane jest taśmowo. - Cena jest wypadkową włożonej pracy, poświęconego czasu i użytych materiałów no i oczywiście trzeba zapytać o nią samą lalkę - uśmiecha się autorka.

Siłą tych lalek jest zaangażowanie autorki. Serce i uczucia, które wkłada w każdą z osobna sprawiają, że banalne kukiełki dostają duszę i charakter. Gaugier pytana skąd wzięła swój oryginalny pomysł na tworzenie tak niebanalnych postaci odpowiada: - Rozkochana w średniowiecznej rzeźbie sakralnej i ludowej znaczę lalki pęknięciami oraz ubytkami nadającymi nostalgiczny charakter starego przedmiotu z przeszłością. One nie mają być piękne w klasycznie pojmowany sposób. Mają mieć wnętrze i być obrazem przeżyć czy pragnień. Są na granicy światła i cienia - to od odbiorcy zależy czy ujrzy w nich mrok czy jasność.

Patryk Chilewicz
NaTemat.pl

link do źródła