Klaudia Gaugier


Jestem absolwentką Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu.
Na co dzień zajęta robieniem lalek, zdjęć i rzeczy różnych, kontempluję cud istnienia.
Z przyjemnością zamykam się w pracowni i zerkając na świat przez ogromne okno, tworzę w samotności. O takim miejscu marzyłam w dzieciństwie, do takiego miejsca zmierzałam. Rozciągający się u stóp horyzont i przetaczający się nad nim nieboskłon porządkują myśli, zapewniają perfekcyjne skupienie potrzebne do pracy.

Mieszkam w południowo-zachodniej Polsce, w miejscu gdzie kończy się płaska i jednoznaczna równina, a zaczyna, naznaczony światłem i cieniem, Masyw Ślęży - posiadający wyjątkowy krajobraz, specyficzny mikroklimat i niezwykle bogatą historię, pełną legend i baśni. Z tego pół-rzeczywistego, pół-fantastycznego świata czerpię inspiracje, wsłuchując się z uwagą w głosy bogów, ludzi, zwierząt, roślin i duchów.



Horka Dolls


Studiowałam malarstwo, grafikę i rzeźbę, zawsze rozdarta pomiędzy kolorem, formą i przestrzenią - dopiero lalki pozwoliły mi połączyć zainteresowania. Dostarczają bowiem bardzo zróżnicowanych doznań wrażeniowo-dotykowych, a te są dla mnie priorytetowe w akcie tworzenia. Fascynująca jest wielość i różnorodność podejmowanych działań.

Do tego doszedł jeszcze jeden bardzo ważny aspekt - możliwość dodania przedmiotowi duchowości. Jest to duchowość osiągnięta przez pozór życia wyrażający się w spojrzeniu, grymasie twarzy czy geście. Tworzenie lalki jest dla mnie procesem polegającym na połączeniu tak właśnie rozumianej duchowości z materią, przez co przedmiot nabiera głębokiego wyrazu. Powstaje na obraz człowieka i jest perfekcyjnym medium do demonstrowania najgłębszych uczuć i emocji, pozostawiając jednocześnie miejsce na wieloznaczność. Jest idealnym połączeniem tego co namacalne z tym co niedotykalne i upragnione.

Lalki mają nieprawdopodobną wewnętrzną siłę. Mogą być śmieszne albo przerażające, mieć własną ekspresję, osobowość, a przez to budzić skrajne emocje. To rodzaj dzieła sztuki, z którym widz może wejść w interakcję - może dotknąć, upozować - przez to doświadczyć go pełniej. W tym tkwi ich fenomen i to mnie zachwyca.

Swoje lalki lubię opisywać słowami Brunona Schulza z "Traktatu o manekinach": "Nie ma materii martwej - martwota jest jedynie pozorem, za którym ukrywają się nieznane formy życia". Tak o nich myślę.

Zapraszam do świata Horka Dolls



Lalka


Najpierw jest myśl, której wystarczy nadać kształt. Lalka powstaje spontanicznie i takie lubię najbardziej. Innym razem, kiedy realizuję zamówienie, wsłuchuję się w pragnienia, a wtedy lalka jest ich interpretacją, dlatego zamawiający nigdy nie jest zobowiązany do odbioru lalki.
Tworzenie lalki, to konkretne etapy pracy ale muszą wynikać przede wszystkim z potrzeby ducha.

Rzeźbię
Najchętniej pracuję w glinie porcelano-szamotowej. Najpierw rzeźbię twarz - nie ma dwóch takich samych, ponieważ nie używam form. Do charakteru twarzy "dolepiam" ręce, nogi, czasem rogi i kopytka, a dla niektórych lalek, także serce. Rozkochana w średniowiecznej, drewnianej rzeźbie sakralnej i ludowej, znaczę gliniane elementy pęknięciami oraz ubytkami nadającymi nostalgiczny charakter starego przedmiotu z historią.
Wszystkie elementy wypalam dwa razy w piecu elektrycznym - najpierw na biskwit w temp. 900 st. C, później ostatecznie w temp. 1230 st. C - dzięki temu otrzymuję bardzo mocny spiek.

Maluję
Na wypaloną ceramikę nakładam polichromię, maluję wzory, ornamenty i oczy - to jeden z najbardziej czasochłonnych ale także najistotniejszych momentów nadających wyjątkowy charakter lalce - kryjące warstwy farby, potem laserunkowe w jedno-, dwudniowych odstępach, żeby uzyskać głębię i szklistość prawdziwego oka.

Szyję
Te dni mają rytm. Odmierzany jest stukotem 123-letniej, ręcznej maszyny do szycia Singera, na korbkę. Niezawodna, działająca bez zarzutu i bardzo mi bliska pamiątka po mojej niani. Starannie dobieram materiały i tkaniny: szare płótno lniane - mocne i zgrzebne, wyszukaną taftę (najchętniej jedwabną) - bardzo rzeźbiarską, a zarazem delikatną, zmieniającą kolor w zależności od kąta padania światła, plusz, aksamit, wełnę.

Konstruuję
Wnętrze tekstylnego ciała wypełniam sprężystymi kulkami z włókna poliestrowego, doskonale trzymającymi kształt. Twarz przytwierdzam do korpusu mocnymi, bawełnianymi nićmi. Pasmo po paśmie przyszywam włosy. Używam włosów syntetycznych z japońskiego włókna - kanekalonu - doskonale imitującego prawdziwe. Przytwierdzam przedramiona i nogi. Dodaję kolejne elementy, detale i zawieszam na guziku serce. Rodzi się lalka!

Siedzę w bezruchu
Wpatruję się w lalkę i słucham jej opowieści.